Szkółka z certyfikacją PZPN (1)

Boruta-Zjednoczeni 1-3. Pomeczowe wypowiedzi.

Paweł Zawistowski (kapitan Boruty Zgierz):

Wydawało się, że do przerwy mieliśmy to spotkanie pod kontrolą. Strzeliliśmy pierwsi bramkę, prowadziliśmy 1:0 i byłem przekonany, że strzelenie drugiego gola jest tylko kwestią czasu. Niestety na początku drugiej połowy, za bardzo się cofnęliśmy. Potem niepotrzebnie się odkryliśmy, wyszliśmy za wysoko i rywale skontrowali nas, strzelając bramkę wyrównującą.

Druga bramka dla przeciwników padła po rzucie rożnym – rywal ładnie uderzył z przewrotki. Mogliśmy się tam zdecydowanie lepiej ustawić. Trzeci gol był już konsekwencją całego przebiegu meczu – zawodnik Zjednoczonych ładnie nabiegł na długi słupek i wykończył akcję. Szkoda, bo wcześniej nie kojarzę, żeby goście mieli jakieś groźne sytuacje strzeleckie.

W drugiej połowie po prostu źle weszliśmy w grę, pojawiło się dużo niedokładności i wymuszonych strat, przez co straciliśmy płynność.
Sytuacji nie ułatwiają nam też kontuzje. Brakuje nam obecnie trzech zawodników z pierwszego składu – Bagro, Fronia i JJ. To komplikuje nam sprawę, ale nie może być dla nas usprawiedliwieniem, bo musimy sobie radzić kadrą, jaką dysponujemy.

Teraz musimy patrzeć na kolejne mecze z osobna, a nie na całą rundę. Musimy wygrywać i punktować z meczu na mecz – im więcej punktów teraz zdobędziemy, tym łatwiej będzie nam się grało w dalszej części sezonu.

Wojciech Majewski (trener Zjednoczonych Stryków):

Pierwsza połowa dzisiejszego meczu z Borutą zdecydowanie nie wyglądała tak, jak to sobie zakładaliśmy przed wyjściem na boisko. Graliśmy niezgodnie z naszymi przedmeczowymi założeniami, ale ogromnie cieszy mnie fakt, że w drugiej połowie nasz styl gry uległ całkowitej zmianie. Korekta pewnych elementów, jaką przeprowadziliśmy w szatni, przyniosła oczekiwany efekt w postaci trzech zdobytych bramek.

To dla nas niezwykle ważne, drugie z rzędu zwycięstwo. Dwa trafienia zaliczył dzisiaj Christian Brodowski, z kolei trzecią bramkę dla naszego zespołu zdobył Konrad Bełdziński.  Christian w poprzedniej rundzie zmagał się z problemami zdrowotnymi, co uniemożliwiło mu złapanie odpowiedniej regularności. Tym razem jednak przepracował z drużyną pełen okres przygotowawczy. Na początku rundy jego wysoka forma jest bardzo widoczna i oby utrzymała się jak najdłużej, gwarantując nam kolejne wygrane.

Mamy na koncie komplet punktów, co pozwala nam plasować się w ścisłej czołówce tabeli, jednak musimy pamiętać, że to dopiero początek. Do euforii jest jeszcze bardzo daleko. Musimy konsekwentnie pracować krok po kroku i już teraz w pełni skupić się na kolejnym spotkaniu, które czeka nas za zaledwie trzy dni.