Dramat w końcówce. Boruta odpada z Pucharu Polski po zaciętym boju
Środa pucharowa na stadionie MOSiR w Zgierzu przyniosła kibicom ogrom emocji, ale niestety również spore rozczarowanie. Boruta Zgierz, po niezwykle dramatycznym spotkaniu i prawdziwym festiwalu niewykorzystanych sytuacji, uległ trzeciej drużynie Łódzkiego Klubu Sportowego 1:2 w ramach 3. rundy okręgowego Pucharu Polski. Mimo ambitnej postawy i zdecydowanej przewagi w drugiej połowie, zgierski zespół musiał uznać wyższość rywali, których przed stratą kolejnych bramek raz po raz ratował genialnie dysponowany bramkarz Bartosz Klimek
Boruta Zgierz – ŁKS III Łódź 1:2 (1:0)
Bramki:
• 1:0 Mateusz Misiak 39′ as. Patryk Pietrasiak
• 1:1 Tymon Kurpianis 71′
• 1:2 Andrzej Rutkowski(og) 86′
Boruta Zgierz: Andrzej Rutkowski – Artur Gieraga, Vladyslav Chystiakov (46′ Jakub Grzejszczak), Dawid Bagrodzki (60′ Krystian Kamiński), Oskar Błoch – Jan Jędrzejczak (46′ Adam Król), Joachim Pabjańczyk (84′ Paweł Zawistowski), Marcin Kacela (46′ Tomas Zavodni), Robert Grobel – Mateusz Misiak (60′ Kacper Oleski), Patryk Pietrasiak
Ustawienie wyjściowe: 4-4-2 Trener: Tomasz Kmiecik
Kierownik drużyny: Dawid Skobel
Fizjoterapeuta: Adrian Zaremba
I POŁOWA: Zgierski Boruta kontroluje grę i otwiera wynik
Mecz rozpoczął się 2 września 2026 roku o godzinie 16:30 na stadionie przy ulicy Wschodniej 2 w Zgierzu. Spotkanie od samego początku zapowiadało się niezwykle interesująco. Już w 3. minucie goście z Łodzi stworzyli pierwszą bardzo groźną sytuację – ich zawodnik, Szymon Robaszek, urwał się obrońcom i wyszedł sam na sam z Andrzejem Rutkowskim, jednak na nasze szczęście posłał piłkę obok bramki.
Boruta szybko otrząsnął się po tym ostrzeżeniu i przejął inicjatywę. W 10. minucie Mateusz Misiak popisał się świetnym, prostopadłym podaniem do wbiegającego w pole karne Patryka Pietrasiaka. Nasz napastnik zdecydował się na płaski strzał, który niestety minimalnie minął cel. Pięć minut później zgierski klub stworzył kolejną wyborną okazję – po precyzyjnym dośrodkowaniu z bocznej strefy od Vladyslawa Chystiakova mocny strzał głową oddał Pietrasiak, lecz bramkarz ŁKS-u, Bartosz Klimek, popisał się udaną paradą.
Łodzianie próbowali odpowiedzieć w 25. minucie celnym uderzeniem Antoniego Arendta, jednak Andrzej Rutkowski zachował czujność i bez większych problemów sparował ten strzał.
Zasłużona nagroda za ofensywną grę nadeszła w 39. minucie spotkania. Patryk Pietrasiak wykazał się sprytem, wykorzystując fatalny błąd defensywy łódzkiego klubu. Przejął piłkę w okolicach pola karnego, natychmiast zagrał płasko po ziemi do świetnie ustawionego na przedpolu bramki Mateusza Misiaka, a ten z bliskiej odległości dopełnił formalności! Boruta objął w pełni zasłużone prowadzenie 1:0.
II POŁOWA: Zmiany trenera, oblężenie bramki i zimny prysznic
Na drugą część spotkania trener Tomasz Kmiecik zdecydował się na potrójną zmianę od samego początku. Boisko opuścili Marcin Kacela, Jan Jędrzejczak oraz ukarany żółtą kartką Vladyslav Chystiakov. W ich miejsce na murawie zameldowali się: debiutujący w zgierskich barwach, nowo pozyskany w tym tygodniu Jakub Grzejszczak, a także Tamás Zavodni, oraz dynamiczny Adam Król.
Boruta od pierwszych sekund po wznowieniu gry dążył do podwyższenia prowadzenia. W 51. minucie zgierski zespół urządził prawdziwe oblężenie bramki ŁKS-u. W polu karnym gości doszło do ogromnego zamieszania – strzały oddawali Pietrasiak, Król oraz Misiak, jednak obrońcy ofiarnie blokowali kolejne próby, a część z nich odbijał świetnie dysponowany Klimek. Chwilę później, w 53. minucie, Adam Król huknął potężnie z dystansu. Bramkarz gości z najwyższym trudem, ale zdołał sparować tę piłkę.
W 60. minucie trener Kmiecik dokonał kolejnych korekt w składzie. Boisko opuścił pracowity Dawid Bagrodzki, którego zastąpił Krystian Kamiński, a strzelec bramki Mateusz Misiak ustąpił miejsca Kacprowi Oleskiemu.
W 70. minucie kibice na stadionie w Zgierzu widzieli już piłkę w siatce. Patryk Pietrasiak błyskawicznie wznowił grę z autu, uruchamiając Kacpra Oleskiego.
Ten wyszedł sam na sam z bramkarzem i uderzył niezwykle groźnie, jednak Bartosz Klimek udowodnił swój kunszt, przenosząc piłkę końcówkami palców nad poprzeczkę.
Niestety, niewykorzystane sytuacje zemściły się w najbardziej bolesny sposób już minutę później. W 71. minucie Tymon Kurpianis oddał genialny, mierzony strzał z dystansu, z którym Rutkowski nie miał szans – na tablicy wyników pojawił się remis 1:1
.
Zgierski Boruta rzucił się do wściekłych ataków, chcąc za wszelką cenę rozstrzygnąć mecz przed końcem regulaminowego czasu. W krótkim odstępie czasu gospodarze stworzyli aż trzy wyborne okazje. Najpierw z ostrego kąta strzelał Pietrasiak, chwilę później uderzał Robert Grobel – w obu przypadkach górą był Klimek. Po jego obronie piłka spadła pod nogi Tamasa Zavodniego na 16. metrze, jednak jego strzał bez przyjęcia poszybował nad poprzeczką.
Boruta nacierał dalej – w 81. minucie Adam Król kropnął mocno z około 14 metrów, ale bramkarz rywali ponownie w nieprawdopodobny sposób uratował swój zespół.
Niestety, w 86. minucie doszło do dramatu – po jednej z nielicznych kontr Łódzki Klub Sportowy zdobył drugą bramkę, (którą w protokole sędziowie zapisali naszemu bramkarzowi) i objął prowadzenie 2:1
Zgierzanie walczyli do ostatniej sekundy. W 88. minucie z dystansu po raz kolejny groźnie uderzał Adam Król, ale piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką.
W doliczonym czasie gry pod bramką ŁKS-u trwało prawdziwe piekło – strzałów co nie miara, jednak były one blokowane, niecelne lub po prostu bronione przez Bartosza Klimka, który bezsprzecznie wyrósł na absolutnego bohatera tego widowiska.
Mimo ogromnego zaangażowania i przygniatającej przewagi, Boruta musiał pogodzić się z bolesną porażką 1:2 i pożegnać się z rozgrywkami Pucharu Polski na etapie 3. rundy.
Naszym zawodnikom dziękujemy za heroiczną walkę do samego końca! Teraz całą energię kierujemy na rozgrywki ligowe, gdzie z pewnością już w sobotę w meczu z Orłem Parzęczew powalczymy o pełną pulę.