Szkółka z certyfikacją PZPN (1)

Niezłomny charakter Boruty! Rezerwy ratują remis w derbach Zgierza

W niedzielę, 6 września o godzinie 11:00, na stadionie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ulicy Wschodniej 2 odbyło się prawdziwe piłkarskie święto – Derby Zgierza. Druga drużyna Boruty podjęła na własnym terenie lokalnego rywala, Włókniarz Zgierz. Mecz dostarczył kibicom niesamowitych emocji, zwrotów akcji i walki do ostatniej sekundy, kończąc się ostatecznie remisem 2:2 po golu zdobytym w doliczonym czasie gry!

Dominacja Boruty od pierwszego gwizdka

Podopieczni trenera Marcina Węglewskiego rozpoczęli to spotkanie z niesamowitym animuszem, natychmiast przejmując inicjatywę na boisku. Boruta od pierwszych minut narzucił swój styl gry i bardzo szybko wykreował groźne sytuacje bramkowe. Już w 4. minucie doskonałe dośrodkowanie Kacpra Oleskiego w pole karne odnalazło kapitana zespołu, Jana Kowalskiego, którego strzał głową z około 11 metrów minimalnie minął światło bramki.
Trzy minuty później stadion przy Wschodniej zadrżał. Norbert Szadkowski popisał się potężnym, mierzonym uderzeniem z dystansu, po którym piłka ostro ostukała poprzeczkę bramki gości. Futbolówka odbiła się i wróciła na plac gry, a czujny Janek Kowalski natychmiast próbował ją dobijać, lecz niestety bezskutecznie. Boruta kontynuował szturm i już w 10. minucie stworzył trzecią stuprocentową okazję. Bramkarz Michał Kaczorowski posłał dalekie, precyzyjne podanie do przodu, do piłki dopadł aktywny Michał Kominiak i oddał strzał z ostrego kąta, który o centymetry minął cel. W tym momencie statystyka groźnych sytuacji wynosiła imponujące 3:0 dla gospodarzy.

Walka cios za cios

Rywale obudzili się dopiero w 14. minucie, kiedy to Wiktor Szadkowski znalazł się w dogodnej sytuacji strzeleckiej, jednak nasz golkiper Michał Kaczarowski popisał się kapitalną, pewną interwencją, broniąc jego płaski strzał po ziemi.
W 24. minucie przed genialną szansą na otwarcie wyniku stanął Kacper Oleski, wychodząc sam na sam z bramkarzem gości. Niestety, w tym pojedynku minimalnie lepszy okazał się golkiper Włókniarza, a akcja zakończyła się jedynie rzutem rożnym.

Pod bramką Boruty również bywało gorąco – w 30. minucie po rzucie rożnym dla gości Marcin Ślaski oddał groźny strzał głową, jednak kapitalnym refleksem i ustawieniem wykazał się obrońca Maciej Bereżewski, który ofiarnie wybił piłkę bezpośrednio z linii bramkowej!

Tuż przed przerwą, w 45. minucie, stuprocentowej okazji dla Włókniarza nie wykorzystał Łukasz Galanciak, posyłając piłkę obok bramki w sytuacji sam na sam. Pierwsza część gry zakończyła, bezbramkowym remisem.

Zmiany, zimny prysznic i szybki powrót

Na drugą połowę trener Marcin Węglewski zdecydował się na przeprowadzenie trzech zmian w składzie. Boisko opuścili bramkarz Kaczorowski oraz Kowalski i Krok, a ich miejsca zajęli bramkarz Flor, defensywny pomocnik Goss oraz skrzydłowy Czapnik.

Niestety, początek drugiej odsłony przyniósł niespodziewane prowadzenie gości. W 49. minucie Daniel Jasiński podszedł do rzutu wolnego i dośrodkował w pole karne. Piłka, której nikt nie zdołał przeciąć, zaskoczyła Krzysztofa Flora i wpadła bezpośrednio do siatki.

Boruta nie zamierzał się jednak poddawać i natychmiast ruszył do odrabiania strat. Kilka minut później znakomite, prostopadłe podanie w szesnastkę otrzymał Kacper Oleski. Napastnik Boruty dynamicznie wpadł w pole karne i został tam brutalnie sfaulowany przez defensora gości, na co arbiter natychmiast zareagował, dyktując rzut karny dla gospodarzy.

Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł niezwykle opanowany i doświadczony Maciej Kaźmierski, który pewnym, mierzonym strzałem pokonał bramkarza Włókniarza, doprowadzając do wyrównania w 56. minucie!

Emocjonująca końcówka i show Żelaznego

W 61. minucie sędzia podjął kontrowersyjną decyzję o podyktowaniu rzutu karnego dla Włókniarza po faulu Czapnika. Daniel Jasiński uderzył niezwykle silnie w prawy górny róg bramki. Krzysztof Flor zdołał nawet odbić piłkę rękawicami, lecz uderzenie było zbyt mocne i rywale ponownie objęli prowadzenie 1:2.

Trener Węglewski od razu zareagował: na boisku zameldował się Stanisław Żelazny. Boruta rzucił wszystkie siły do przodu.

Wspaniałą, indywidualną akcją popisał się Michał Kominiak, który minął dryblingiem kilku rywali na skrzydle, ściął akcję do środka i uderzył, lecz w ostatniej chwili obrońca gości zdołał zablokować ten strzał.

Widząc upływający czas, w 72. minucie szkoleniowiec Boruty zdecydował się na pełne ryzyko, zdejmując środkowego obrońcę Macieja Kaźmierskiego i wprowadzając kolejnego napastnika, Juliana Lipińskiego.

Boruta bezustannie nękał defensywę rywali. W 78. minucie technicznego uderzenia z dystansu spróbował Norbert Szadkowski, lecz bramkarz gości zdołał obronić ten strzał. W 86. minucie blisko szczęścia był Kacper Oleski, który po kapitalnym wejściu w pole karne uderzył minimalnie obok słupka. Był tak sfrustrowany, że nie trafił do siatki, że okopał słupek rywali.
Minutę później z dystansu próbował jeszcze Stanisław Żelazny, ale piłka również nie znalazła drogi do siatki.

Cud w doliczonym czasie gry!

Gdy wydawało się, że derby zakończą się minimalną porażką, nadeszła szalona, szósta minuta doliczonego czasu gry. Boruta otrzymał rzut wolny – ostatnią szansę w tym meczu. Po głębokim dośrodkowaniu Juliusza Saksona w szesnastce Włókniarza mocno się zakotłowało. Największym sprytem i niesamowitą czujnością wykazał się wprowadzony w drugiej połowie Stanisław Żelazny, który dopadł do piłki i pewnym strzałem wpakował ją do siatki, doprowadzając do upragnionego wyrównania na 2:2!

Sędzia natychmiast po tym golu zakończył zawody.
Boruta pokazał niesamowitą wolę walki, nieustępliwość oraz prawdziwy, derbowy charakter. Choć losy meczu układały się nie pomyśli gospodarzy, zespół walczył do upadłego i wyszarpał w pełni zasłużony punkt. Brawo drużyna!