Szkółka z certyfikacją PZPN (1)

Boruta II Zgierz – PSV Łódź 2:4. Grad bramek i walka do ostatnich minut w Zgierzu!

W niedzielne przedpołudnie, 23 sierpnia o godzinie 11:00, w hali pneumatycznej na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zgierzu przy ulicy Wschodniej 2, rozegrano niezwykle emocjonujące spotkanie 3. kolejki klasy okręgowej.

Boruta II Zgierz podejmował na własnym terenie zespół PSV Łódź. Przed tym starciem obie ekipy znajdowały się w dolnych rejonach tabeli z podobnym bilansem – Zgierzanie przystępowali do rywalizacji z dorobkiem jednej porażki (0:3) oraz jednego remisu (1:1). Na ławce trenerskiej gospodarzy, w zastępstwie za trenera Marcina Węglewskiego, zasiadł tego dnia Artur Nabiałek.

Boruta rozpoczął mecz w następującym składzie: Krzysztof Flor w bramce, a w polu kapitan Jan Kowalski, Maciej Bereżewski, Aleksander Gajak, Maciej Juszczak, Maciej Kaźmierski, Michał Kominiak, Filip Koperkiewicz, Joachim Pabjańczyk, Norbert Szadkowski oraz Hubert Węglewski.

Szybkie ciosy gości i pogoń Boruty w pierwszej połowie

Spotkanie od samego początku toczyło się w szybkim tempie. Już w 6. minucie groźną sytuację stworzyli goście – po dośrodkowaniu w pole karne zawodnik PSV uderzył piłkę głową, lecz ta po odbiciu od poprzeczki opuściła boisko.
W 12. minucie defensywa gospodarzy musiała jednak skapitulować; bramkę na 0:1 dla PSV Łódź zdobył  Szymon Matysek.

Boruta spróbował natychmiast odpowiedzieć – z dystansu minimalnie niecelnie uderzał Maciej Bereżewski.
W 22. minucie pod bramką zgierskiego zespołu ponownie zrobiło się gorąco. Bramkarz Krzysztof Flor zdołał sparować groźny strzał napastnika gości przed siebie, a asekurujący go obrońcy wybili piłkę na rzut rożny.

Chwilę później PSV podwyższyło jednak prowadzenie na 0:2 po precyzyjnym strzale z dystansu, którego autorem był Tymoteusz Dukat.

Gospodarze nie zamierzali składać broni. W 26. minucie na szesnastym metrze faulowany był Michał Kominiak. Do wykonania rzutu wolnego podszedł schodzący z pierwszego zespołu Joachim Pabjańczyk. Pabjańczyk posłał miękką, techniczną piłkę, która odbiła się od poprzeczki. W powstałym w polu karnym zamieszaniu najprzytomniej zachował się Michał Kominiak, który z bliska skierował piłkę do siatki. Choć początkowo wydawało się, że strzelcem był Filip Koperkiewicz, ostateczna analiza wideo potwierdziła trafienie Kominiaka, które w 30. minucie dało Borucie bramkę kontaktową na 1:2.

Zaledwie cztery minuty później, w 34. minucie, kibice w Zgierzu oszaleli z radości. Aleksander Gajak popisał się kapitalnym uderzeniem z dystansu, po którym piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki, dając Borucie upragniony remis 2:2.

Niestety, radość nie trwała długo. Już w 36. minucie, po zamieszaniu pod naszą bramką, kapitan PSV Łódź Mateusz Rzeczyca zdobył trzeciego gola dla przyjezdnych, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 2:3.

Boruta miał jeszcze szansę przed przerwą – w 43. minucie z rzutu rożnego dośrodkowywał Hubert Węglewski, a najwyżej w polu karnym wyskoczył Maciej Kaźmierski, jednak jego strzał głową przeszedł nad poprzeczką. Sędzia główny zawodów, sędzia międzynarodowy Paweł Pskit, zakończył pierwszą część spotkania punktualnie w 45. minucie, nie doliczając ani jednej sekundy.

Uporządkowana gra po przerwie i bolesna końcówka

Na drugą połowę trener Artur Nabiałek zdecydował się na przeprowadzenie dwóch zmian: boisko opuścili bramkarz Krzysztof Flor oraz Maciej Bereżewski, a w ich miejsce na murawie pojawili się bramkarz Michał Kaczorowski oraz grający w ataku Kacper Oleski.

Druga połowa mogła rozpocząć się od mocnego uderzenia gospodarzy. Filip Koperkiewicz przeprowadził kapitalną, indywidualną akcję, mijając dwóch lub trzech rywali, jednak jego strzał w sytuacji sam na sam obił jedynie boczną siatkę. Ten sam zawodnik w 54. minucie ucierpiał po mocnym uderzeniu w głowę. Po dłuższej chwili opieki medycznej Koperkiewicz musiał na moment opuścić plac gry, przez co Boruta przez minutę zmuszony był grać w osłabieniu, zanim defensor powrócił do gry.

W drugiej części spotkania Boruta zdecydowanie uporządkował swoją grę, eliminując chaos z pierwszej odsłony i przejmując kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami, co sprawiło, że PSV miało ogromne problemy z wyjściem z własnej połowy. W 59. minucie po dograniu Jana Kowalskiego niecelnie z dystansu uderzał Norbert Szadkowski. Chwilę później, w 60. minucie, bramkarz gości z dużymi problemami zdołał wybronić groźny strzał Kacpra Oleskiego. Boruta szukał wyrównania także po rzucie wolnym Joachima Pabjańczyka, lecz strzał głową Szadkowskiego poszybował nad poprzeczką. W 77. minucie wielopodaniowa, kombinacyjna akcja zgierskiego zespołu zakończyła się strzałem kapitana Jana Kowalskiego, który został jednak zablokowany przez obrońców.

Niewykorzystane sytuacje zemściły się brutalnie w 83. minucie. Dominik Tyburski popisał się kapitalnym uderzeniem tuż przy samym słupku, podwyższając prowadzenie gości na 2:4 i nie dając najmniejszych szans Michałowi Kaczarowskiemu.

Boruta walczył ambitnie do samego końca. W 90. minucie technicznym strzałem z dystansu kontaktową bramkę próbował zdobyć jeszcze Joachim Pabjańczyk, lecz piłka minimalnie minęła słupek. Po doliczeniu trzech minut arbiter Paweł Pskit zagwizdał po raz ostatni. Boruta II musiał uznać wyższość rywali, przegrywając ostatecznie 2:4.

Boruta II Zgierz – PSV Łódź 2-4(2-3)

0-1 Szymon Matysek (12′)
0-2 Tymoteusz Dukat (23′)
1-2 Michał Kominiak (29′)
2-2 Aleksander Gajak (34′)
2-3 Mateusz Rzeczyca (36′)
2-4 Dominik Tyburski (84′)

Boruta II Zgierz: Flor (46′ Kaczorowski) – Bereżewski (46′ Oleski), Gajak (69′ Czapnik), Juszczak, Kaźmierski, Kominiak, Koperkiewicz, Kowalski (C), Pabjańczyk, Szadkowski (80′ Krok), Węglewski