Szkółka z certyfikacją PZPN (1)

Wielki powrót przy Wschodniej! Boruta odrabia straty i pokonuje Ekologa 3:1!

W sobotę, 22 sierpnia, na stadionie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zgierzu przy ulicy Wschodniej 2, rozegrano mecz 4. kolejki IV ligi łódzkiej. Boruta Zgierz na własnym boisku podjął zespół beniaminka, Ekologa Wojsławice. Podopieczni trenera Tomasza Kmiecika musieli w tym spotkaniu wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, by odwrócić losy meczu i ostatecznie triumfować 3:1!

Trudny początek i zimny prysznic

Trener Tomasz Kmiecik desygnował do gry następującą jedenastkę: w bramce stanął Tomasz Kucharski, linię obrony utworzyli Krystian Kamiński, Artur Gieraga, Oskar Błoch oraz Kuba Grabarczyk, w pomocy zagrali Jan Jędrzejczak, Adam Król, Vladyslaw Chystiakov, Marcin Kacela i Paweł Zawistowski, natomiast kapitanem i wysuniętym napastnikiem był Patryk Pietrasiak.

Od pierwszych minut zarysował się wyraźny plan obu zespołów. Boruta prowadził grę i dłużej utrzymywał się przy piłce, podczas gdy Ekolog cofnął się do niskiej obrony, wyczekując szans w kontratakach. Te szybkie wyjścia gości były niezwykle groźne. Już w 11. minucie Tomasz Kucharski musiał dalekim wybiegiem przed pole karne uprzedzić napastnika rywali, który wychodził sam na sam po prostopadłym podaniu. Chwilę później rywale uderzali głową nad poprzeczką, a w 20. minucie uratował nas słupek.

Boruta również szukał swoich szans – z dystansu niecelnie uderzał Adam Król, a z rzutu wolnego minimalnie nad poprzeczką strzelił Paweł Zawistowski.

Niestety, w 29. minucie to goście objęli prowadzenie. Po kolejnej kontrze i rozegraniu piłki przed polem karnym, Filip Rozmarynowski strzałem z ostrego kąta pokonał Tomasza Kucharskiego.

Przed przerwą Boruta dążył do wyrównania, lecz bramkarz gości uprzedził Patryka Pietrasiaka po zgraniu Marcina Kaceli. W 45. minucie po potężnym strzale Kaceli i rykoszecie piłka obiła jedynie słupek. Na przerwę schodziliśmy z wynikiem 0:1.

Złote zmiany i zabójczy finisz Boruty

Drugą część meczu Boruta rozpoczął z ogromnym animuszem. Już w 50. minucie kapitan Patryk Pietrasiak popisał się przepięknym uderzeniem z około 16 metrów nad rękami bramkarza, jednak sędziowie dopatrzyli się spalonego chwilę wcześniej.
Kluczowy dla losów rywalizacji okazał się manewr trenera Kmiecika z 66. minuty. Boisko opuścili Marcin Kacela oraz Patryk Pietrasiak, a w ich miejsce weszli Kacper Oleski oraz Robert Grobel. Ten drugi niemal natychmiast rozruszał formację ofensywną. Najpierw wyłożył piłkę Pawłowi Zawistowskiemu, którego płaskie uderzenie zablokowali obrońcy.

W 73. minucie Robert Grobel wziął sprawy w swoje ręce – sam zainicjował akcję, wpadł w pole karne i po zamieszaniu uderzył bez namysłu, doprowadzając do wyrównania na 1:1! Piłka przed wpadnięciem do siatki odbiła się jeszcze od poprzeczki.

Boruta poszedł za ciosem. W 84. minucie, po wznowieniu gry z autu, najsprytniej w polu karnym zachował się Artur Gieraga, który z bliska umieścił piłkę w siatce, dając nam upragnione prowadzenie 2:1! Kropkę nad „i” w drugiej minucie doliczonego czasu gry postawił Adam Król, który celnym strzałem podwyższył wynik na 3:1.

Sędzia ostatecznie zakończył spotkanie w 95. minucie. Boruta po fantastycznym pościgu pokazał charakter i w pełni zasłużenie zainkasował niezwykle ważne trzy punkty na własnym stadionie!

Boruta Zgierz – Ekolog Wojsławice 3-1(0-1)

0-1 Filip Rozmarynowski (29 min.)

1-1 Robert Grobel (74 min)

2-1 Artur Gieraga (82 min, as. Paweł Zawistowski)

3-1 Adam Król (92min. as. Robert Grobel)

Boruta: Kucharski – Gieraga, Kamiński, Grabarczyk, Chystiakov, Kacela (66min Grobel), Król (95 min Czapnik), Zawistowski, Jędrzejczak (88min Pabjańczyk), Błoch, Pietrasiak(C)(66min Oleski)

Pomeczowa wypowiedź trenera Tomasza Kmiecika po zwycięstwie Boruty Zgierz z Ekologiem Wojsławice 3:1:

Jeżeli chodzi o mecz z Ekologiem Wojsławice, to w pierwszej połowie mieliśmy dosyć duży problem, ponieważ przeciwnik nastawił się na kontratak, co zmusiło nas do gry w ataku pozycyjnym. Na połowie rywala było duże zagęszczenie, a my graliśmy piłką zbyt wolno, z czego przeciwnik konstruował swoje kontry.

W drugiej połowie wyszliśmy na boisko z innym nastawieniem – chcieliśmy grać szybciej piłką i zamiast tylko ją przesuwać, szukaliśmy momentów na podania diagonalne, których ostatecznie stworzyliśmy bardzo dużo. To był mecz wybitnie wybiegany i wywalczony; najważniejsze, że się nie poddaliśmy.

Dzięki temu kreowaliśmy kolejne sytuacje, a fajne zmiany dali zawodnicy rezerwowi, którzy weszli na boisko. Drużyna jako całość dała radę – zwyciężyliśmy razem.
To dla nas bardzo dobry prognostyk przed kolejnymi spotkaniami, bo w zespole zaczyna się pozytywna rywalizacja na każdej pozycji.

Mamy obecnie pewne kłopoty kadrowe, ale myślę, że niedługo one miną i będziemy jeszcze silniejsi, co jest kluczowe, bo wrzesień będzie dla nas trudnym miesiącem.

Na koniec chcę gorąco podziękować kibicom za doping i obecność. Mam głęboką nadzieję, że naszą dobrą grą w następnych meczach przyciągniemy na trybuny jeszcze większą liczbę fanów.