Szkółka z certyfikacją PZPN (1)

Pokaz siły w Pucharze Polski! Boruta II Zgierz rozgromił SAP Parzęczew

W sobotę, 8 sierpnia 2026 roku, Boruta II Zgierz rozegrał spotkanie drugiej rundy łódzkiego etapu Pucharu Polski. Podopieczni trenera Marcina Węglewskiego zmierzyli się na własnym boisku z zespołem SAP Parzęczew, choć to SAP był gospodarzem. Po niezwykle widowiskowym meczu, w którym nie brakowało rzutów karnych i pięknych akcji, Boruta triumfował aż 6:1, zapewniając sobie pewny awans do kolejnej rundy rozgrywek.

Kontrola i minimalne prowadzenie do przerwy

Boruta rozpoczął to spotkanie w silnym zestawieniu. W wyjściowej jedenastce znaleźli się: Krzysztof Flor w bramce, Maciej Bereżewski, Tomasz Czubak, Maciej Kaźmierski i Aleksander Czapnik w linii obrony, Natan Krok i Norbert Szadkowski w środku pomocy, Kacper Kapeliński i Jan Kowalski na skrzydłach oraz Michał Kominiak i Jakub Goss w ataku.
Od samego początku Boruta narzucił swój styl gry, kontrolując boiskowe wydarzenia. Już w 5. minucie gospodarze wypracowali doskonałą okazję bramkową – Norbert Szadkowski dograł piłkę w pole bramkowe do Michała Kominiaka, jednak ten z bliskiej odległości uderzył niecelnie. Cztery minuty później uderzenia z dystansu spróbował Tomasz Czubak, ale uderzał zbyt lekko i bez problemu poradził sobie golkiper gości. W 10. minucie do głosu doszedł SAP Parzęczew, oddając groźny strzał z dystansu, jednak Krzysztof Flor popisał się kapitalną interwencją, parując futbolówkę na rzut rożny.
Wynik meczu otworzył się w 20. minucie. Po uderzeniu Kacpra Kapelińskiego jeden z defensorów gości zablokował piłkę ręką we własnym polu karnym. Sędzia natychmiast wskazał na wapno. Do rzutu karnego podszedł Maciej Kaźmierski i pewnym strzałem pokonał bramkarza przyjezdnych, wyprowadzając Borutę na prowadzenie 1:0.
Przed przerwą gospodarze mieli jeszcze dwie świetne okazje na podwyższenie wyniku: najpierw w 38. minucie Norbert Szadkowski trafił z dystansu w poprzeczkę, a tuż przed końcem pierwszej połowy Michał Kominiak oddał kapitalny strzał z rzutu wolnego z około 20 metrów, który bramkarz zdołał sparować na rzut rożny. Pierwsza część meczu upłynęła pod znakiem wyraźnej przewagi i pełnej kontroli ze strony Zgierzan.

Zimny prysznic na początku drugiej połowy

W przerwie trener Marcin Węglewski dokonał jednej zmiany – w formacji ofensywnej w miejsce Jakuba Gossa pojawił się Julian Lipiński.
Druga odsłona meczu rozpoczęła się jednak niespodziewanie. W 49. minucie zespół SAP Parzęczew przeprowadził błyskawiczny, składny atak. Defensywa Boruty nie zdołała zatrzymać szarżującego napastnika gości, co poskutkowało bramką wyrównującą na 1:1.

Nokautujący cios i festiwal strzelecki Boruty

Strata gola podziałała na Borutę bardzo motywująco. Już w 53. minucie po znakomitym dośrodkowaniu Aleksandra Czapnika groźnie głową uderzał Julian Lipiński, lecz jego strzał z ostrego kąta został zablokowany przez bramkarza. Dziesięć minut później, w 64. minucie, Lipiński został sfaulowany w polu karnym rywali, a arbiter po raz drugi podyktował rzut karny dla gospodarzy. Do jedenastki podszedł Michał Kominiak, który uderzeniem prawą nogą całkowicie zmylił bramkarza i przywrócił Borucie prowadzenie.
Na tym Zgierzanie nie poprzestali. W 67. minucie przeprowadzili błyskawiczną, trójkową akcję, w której Michał Kominiak obsłużył świetnym podaniem Janka Kowalskiego, a ten płaskim strzałem w polu karnym podwyższył prowadzenie na 3:1. Chwilę później na boisku zameldował się Hubert Węglewski, zastępując Macieja Bereżewskiego.
Boruta całkowicie zdominował rywali.
W 77. minucie Jan Kowalski wykorzystał fatalny błąd rywali przy wyprowadzaniu piłki, przejął ją i natychmiast dograł do Michała Kominiaka, który precyzyjnym uderzeniem zdobył swoją drugą bramkę w tym meczu, podnosząc wynik na 4:1.
W 83. minucie Juliusz Sakson, który pojawił się na murawie w drugiej części spotkania, strzałem na 5:1 pogrążył rywali
.

Ostatni akord tego spotkania miał miejsce w 90. minucie. Ponownie w polu karnym faulowany był niezwykle aktywny Julian Lipiński. Trzeci rzut karny dla Boruty na bramkę zamienił Kacper Kapeliński, który po krótkim rozbiegu posłał piłkę w sam środek bramki, ustalając wynik meczu na 6:1.
Boruta II Zgierz melduje się w kolejnej rundzie Pucharu Polski po kapitalnym, ofensywnym spektaklu! Gratulacje dla całego zespołu i sztabu szkoleniowego!

Pomeczowa wypowiedź kapitana Janka Kowalskiego:

Z SAPem w lidze mieliśmy remis i porażkę na wyjeździe. Wiadomo, że nie mieliśmy swojego najlepszego strzelca oraz kilku kluczowych zawodników, ale wiadomo, dzisiaj Kacper Oleski trenuje już w pierwszym zespole. Musimy sobie radzić bez niego. Przyzwyczajamy się do nowych zawodników i myślę, że w końcu do trzech razy sztuka i wygraliśmy z nimi. Musimy jeszcze trochę poprawić opadanie do obrony i koncentrację przy stałych fragmentach gry.